basen ogrodowy |przynęty |TotoMix
„Z wojen, z wędrówek, z kultur i upadków wyłoniła zaledwie parę szkiców człowieka i teraz bawi się nimi w wycinanki.
Ale Flamand patrzy na mnie bez sympatii. Zwraca się ku mnie twardą gruszkowatą czaszką i kiedy ja tego nie widzę, coś na mój temat kombinuje. Czy ja mu też kogoś przypominam Mam prawie pewność, że w szkole bili go pantoflem po głowie, a on się powoli odwracał i mówił — Czeczego się czeczepiasz — Te słowa, ten sztywny, urażony obrót wpisane są w jego ciemię i wystające kości za uszami. Na lekcjach łaciny biłem pantoflem gimnastycznym siedzącego przede mną Bodnika, którego głowa od tyłu szczególnie się do tego nadawała. Co by było, gdybym teraz zdjął pantofel i nagle walnął Flamanda A on się z tym jakby liczy patrzy podejrzliwie. Więc może naprawdę go bili I może w moich oczach czy ustach on odczytuje tę możliwość walnięcia... Czyżby Czyżby ciemię Bodnika wpisane w czaszkę Flamanda czuło poprzez lata moje uderzenia — czyżby bici rozpoznawali bijących
Doprawdy, trudno uwierzyć.
Po południu przyjechali po mnie samochodem. Dwadzieścia kilometrów, do miejsca straceń, gdzie Niemcy podczas wojny rozstrzeliwali Serbów. Wąskim asfaltem, z dużą szybkością. I nagle dopada mnie, chwyta za gardło wizja kraksy, niezwykle naoczna, rzeczywista poślizg, zarzucenie i moja twarz na asfalcie... Przez parę sekund udaje mi się przytrzymać w sobie to widmo — leżę na skraju szosy, z różową pianą w ustach, słyszę dobywający się ze mnie bulgot, ktoś mnie wlecze do rowu... W tej wizji, w wewnętrznym zobaczeniu możliwo“(6)
Katalog stron internetowych |Kotły |Aukcje kredytów
„Z wojen, z wędrówek, z kultur i upadków wyłoniła zaledwie parę szkiców człowieka i teraz bawi się nimi w wycinanki.
Ale Flamand patrzy na mnie bez sympatii. Zwraca się ku mnie twardą gruszkowatą czaszką i kiedy ja tego nie widzę, coś na mój temat kombinuje. Czy ja mu też kogoś przypominam Mam prawie pewność, że w szkole bili go pantoflem po głowie, a on się powoli odwracał i mówił — Czeczego się czeczepiasz — Te słowa, ten sztywny, urażony obrót wpisane są w jego ciemię i wystające kości za uszami. Na lekcjach łaciny biłem pantoflem gimnastycznym siedzącego przede mną Bodnika, którego głowa od tyłu szczególnie się do tego nadawała. Co by było, gdybym teraz zdjął pantofel i nagle walnął Flamanda A on się z tym jakby liczy patrzy podejrzliwie. Więc może naprawdę go bili I może w moich oczach czy ustach on odczytuje tę możliwość walnięcia... Czyżby Czyżby ciemię Bodnika wpisane w czaszkę Flamanda czuło poprzez lata moje uderzenia — czyżby bici rozpoznawali bijących
Doprawdy, trudno uwierzyć.
Po południu przyjechali po mnie samochodem. Dwadzieścia kilometrów, do miejsca straceń, gdzie Niemcy podczas wojny rozstrzeliwali Serbów. Wąskim asfaltem, z dużą szybkością. I nagle dopada mnie, chwyta za gardło wizja kraksy, niezwykle naoczna, rzeczywista poślizg, zarzucenie i moja twarz na asfalcie... Przez parę sekund udaje mi się przytrzymać w sobie to widmo — leżę na skraju szosy, z różową pianą w ustach, słyszę dobywający się ze mnie bulgot, ktoś mnie wlecze do rowu... W tej wizji, w wewnętrznym zobaczeniu możliwo“(6)
<<<< - Ani dwudziestu pięciu centymów
| Przed jego oczyma >>>>
Katalog stron internetowych |Kotły |Aukcje kredytów