Wreszcie hurkot śrub
Kotły |Cennik usług budowlanych |Katalog

„Wreszcie hurkot śrub. Płyniemy. Początkowo wszystko odbywa się spokojnie, widać ciągle jeszcze pokonujemy przyportowe wody. W miarę jednak upływu czasu coraz większa chwiejba. Zza przepierzenia poczynają dobiegać charkotliwe, gardłowe jęki. To po prostu mniej wytrzymali żołnierze odbywają „podróż do Rygi". Nic miłego dla ucha, ale błogosławimy te odgłosy, bo zagłuszają kaszel porucznika Śląskiego. Na nas ani przechyły, ani huśtawka na falach nie robią większego wrażenia, wszyscy bowiem mamy za sobą podróż statkiem ze Splitu do Marsylii, a ponadto nieźle już poutrząsaliśmy się w czołgach.
Nie pamiętam, jak długo trwał rejs, gdyż przebywaliśmy w absolutnych ciemnościach. Nasz marynarz tylko raz dostarczył nam koszyk z żywnością i dużą bańką wody. Dbał przede wszystkim o własną skórę.
Ustał wreszcie szum śrub, żołnierze wynieśli się z bagażami na pokład. Bez wątpienia zatem dobiliśmy do mola w północ
11 — Podwójna pętla
noafrykańskim porcie El Dżezair, którego słowną deformację stanowi nadane mu później przez Francuzów miano Algieru. Straciłem rachubę czasu. Nie wiem, czy to noc czy dzień. Minie jeszcze kilka godzin, zanim nasz marynarz wyprowadzi nas na pokład. Jest zupełnie ciemno. Machinalnie spoglądam na zegarek. Mała wskazówka na cyfrze 10, a więc godzina dwudziesta druga.“(2)



krzesła specjalistyczne |tomasz frankowski |hotele spa w górach